Temple of Literature – Hanoi

[EN/PL]

On Monday we’ve decided to go for a little longer walk, to see one of the biggest tourist attractions in Hanoi. After a quick breakfast, still suffering from jetlag, we began our walk towards the Temple of Literature. It’s not really far from our hotel, but still it took us a while to get there by ourselves. Leaving the Old Town for the first time, we finally had an opportunity to see a little part of the real Hanoi.

DSC_0127

Getting there on foot firstly didn’t feel diffucult (as it was like 3 km from our hotel), but then we were confronted with real traffic. Crossing the street in the morning rush hours can be a bit challanging for Westerners, as we are used to an organized, regulated traffic. Here are almost no traffic rules. You can see some zebra crossings, but don’t be fooled – drivers don’t really pay attention to them. The Vietnamese authorities are trying to introduce traffic lights, but locals seem to care about them only if there’s a policeman watching. A quick tip: the main idea of crossing the street is to walk in a predictible way for the drivers and don’t stop. If you don’t do sudden changes to your pace, the cars and motorbikes will adjust their route to flow around you. Not so scary after all – you just have to remember that you need to look left AND right before you enter the street to avoid a sudden colission.

traffic2
Traffic with policeman looking // Ruch uliczny pod okiem policjanta
traffic
Traffic without policeman looking // ruch bez policjanta 😉

After about 40 minutes walk we finally got there. The main gate really impressed me. After taking a couple of pictures, we bought the entry tickets (cost per person: 30.000 VND = 1,50 USD).

The Temple of Literature (Văn Miếu) is a confucian temple, which also hosts the oldest university in Vietnam. It was built in 1070 by the order of  Emperor Lý Thánh Tông, who was a confucian scholar himself. Since that time the whole compound evolved many times, expanding, changing it’s role and status. During the First Indochina War (1946-1954),  Văn Miếu was transformed into army barracks and later to a hospital treating infectious diseases. Before that , in the beginning of the war, the fifth courtyard of the Temple was accidentally destroyed in French bombing. Thanks to the engagement of Vietnamese intellectuals, the primal role of Văn Miếu was later restored.

main gate
Van Mieu main gate // Główna brama Van Mieu

The whole compound consists of five courtyards, seperated from eachother by stone walls. Beautifully decorated gates allow passage from one courtyard to another. The first two are beautiful gardens, with amazingly well maintained trees, bushes and flowers. Some of the trees there look really old – I wouldn’t be surprised, if they were hundreds of years old.

IMG_7045
The third courtyard of Van Mieu // Trzeci dziedziniec Van Mieu

The third courtyard is filled with large stone slabs, seated on the backs of turtle shaped statues. They are engraved with the names of doctors, who were educated here through centuries. Most of the inscriptions on the steles are nearly invisible due to their age. During the American-Vietnam war, these steles were transported out of the Temple and well hid, as the Vietnamese were afraid they could be destroyed in American bombings on Hanoi.

DSC_0135
Names of scholars educated in Van Mieu, engraved in stone // Nazwiska uczonych wykształconych w Van Mieu, wyryte w kamieniu

The fourth courtyard contains the actual temple – the place, where the locals still occasionally come to pray, but not so often as years ago, as now the whole place is flooded by tourists. The buildings are beautiful both outside and inside. The atmosphere of the temple set me in a state of inner peace. The intensive scent of inscense, magnificient statues and some kind of a spiritual aura gave ma a feeling of inner peace. The heartbeat slowed down, all the stress went away – I’ve really relaxed for the first time since the start of our journey.

aga kwadrat
One of us just after leaving the temple on the fourth courtyard // Jedno z nas zaraz po opuszczeniu świątyni na czwartym dziedzińcu

The last courtyard, which was destroyed in French bombing and later rebuilt, hosted buildings that were the centre of the Imperial Academy. Now the buildings (reconstructed after the war) are a museum, where we could see some artifacts and items linked to this place, preserved through ages. The fifth courtyard also features a giant bell and equally enourmous gong. Nowadays there are used during official ceremonies, which are held in Văn Miếu every year.

A fun fact: this place is Vietnamese favourite to take graduation pictures. Mostly on Autumn, students from all the northern part of Vietnam come here, to have pictures taken, as it’s the most prestigious place to commemorate such an important event as finishing higher education.

After leaving the Temple of Literature, I’ve decided to lead the way back to Hoan Kiem, pretty sure I could make it without checking the map. It’s difficult to admit that, but I was wrong. We got lost like five minutes later, after taking one wrong turn. And it was the best that could happen – suddenly we were off the main streets, and had an opportunity to see a little part of the city that wasn’t meant to be seen by tourists.

Absurdly narrow alleys, people cooking dinner (butchering included), women washing dishes, kids having fun, elders playing chess. The people of Hanoi just doing their usual stuff. What’s important, I’ve felt completely safe there – the Vietnamese accepted our presence with honest smiles and nodding. If you plan to visit Hanoi, or you are here at the moment: don’t hesitate – get lost in the city. Turn off your GPS for 30 minutes or an hour, place your map at the bottom of your backpack and just go. This is the only way to really experience the city.

IMG_7133IMG_7132

After taking a couple more turns, we’ve found our way to the railway station, not so far from our hotel and after a quick meal in a restaurant we called it a day, still feeling exhausted after the flight and travelling through so many timezones.

[EN/PL]

W poniedziałek zdecydowaliśmy się przejść na nieco dłuższy spacer, żeby zobaczyć jedną z głównych atrakcji turystycznych w Hanoi. Po szybkim śniadaniu, nadal odczuwając jet lag, rozpoczęliśmy marsz w kierunku Świątyni Literatury. Nie jest to daleko od naszego hotelu, ale dotarcie tam zajęło nam trochę czasu. Opuszczając starówkę po raz pierwszy, wreszcie mieliśmy okazję zobaczyć kawałeczek prawdziwego Hanoi.

Dotarcie tam pieszo z początku nie wydawało się zbyt trudne (bo było to około 3 km od naszego hotelu), ale potem spotkaliśmy się z prawdziwym ruchem ulicznym. Przechodzenie prze ulicę w porannych godzinach szczytu może stanowić dla ludzi z zachodu niezłe wyzwanie, bo jesteśmy przyzwyczajeni do zorganizowanego, kontrolowanego ruchu. Tutaj nie ma praktycznie żadnych zasad. Zdarzają się jakieś przejścia dla pieszych, ale nie dajcie się zmylić – kierowcy tak naprawdę nie zwracają na nie uwagi. Wietnamskie władzy próbują wprowadzić światła uliczne, ale miejscowi szanują je głównie, jeśli akurat patrzy jakiś policjant. Szybka rada: ogólny sposób na przejście przez ulicę to przechodzenie w przewidywalny dla kierowców sposób i nie zatrzymywanie się. Jeśli nie będziesz nagle zmieniać tempa ruchu, to samochody i skutery dostosują swoją trasę tak, aby cię ominąć. Nie jest to wcale takie straszne – musisz tylko pamiętać, żeby spojrzeć w lewo ORAZ w prawo zanim wejdziesz na ulicę, żeby uniknąć kraksy.

Po około czterdziestu minutach wreszcie dotarliśmy na miejsce, a główne wejście zrobiło na mnie duże wreszcie. Po zrobieniu kilku zdjęć kupiliśmy bilety (koszt na osobę: 30.000 dongów = 6 złotych).

Świątynia Literatury (Văn Miếu) to konfucjańska świątynia, na której terenie znajduje się również najstarszy uniwersytet w Wietnamie. Został wybudowany w 1070 roku na rozkaz cesarza Lý Thánh Tônga, który sam był konfucjańskim uczonym. Od tamtego czasu cały kompleks wielokrotnie ewoluował, rozwijając się i zmieniając swoją rolę i status. W trakcie Pierwszej Wojny Indochińskiej (1946-1954), L Văn Miếu zostało przekształcone w koszary, a później w szpital leczący choroby zakaźne. Wcześniej, na początku wojny, piąty dziedziniec świątyni został przypadkowo zniszczony w trakcie francuskiego bombardowania. Dzięki zaangażowaniu wietnamskich intelektualistów, pierwotna rola Văn Miếu została później przywrócona.

Cały kompleks składa się z pięciu dziedzińców, oddzielonych od siebie kamiennymi murami. Pięknie zdobione bramy umożliwiają przechodzenie z jednego dziedzińca na kolejny. Pierwsze dwa są pięknymi ogrodami, z zaskakująco dobrze utrzymanymi drzewami, krzewami i kwiatami. Niektóre z drzew wyglądają na naprawdę stare i nie zdziwiłoby mnie, gdyby miały setki lat.

Trzeci dziedziniec jest wypełniony wielkimi kamiennymi tablicami, osadzonymi na grzbietach posągów w kształcie żółwi. Są wygrawerowane nazwiskami doktorów, którzy ukończyli tu edukację na przestrzeni wieków. Większość grawerunków na płytach jest niemal niewidoczna z uwagi na ich wiek. W trakcie wojny Amerykańsko-Wietnamskiej, płyty zostały przetransportowane ze świątyni i ukryte, ponieważ Wietnamczycy obawiali się, że mogą ucierpieć w trakcie amerykańskich bombardowań Hanoi.

Czwarty dziedziniec zawiera właściwą świątynie – miejsce, gdzie miejscowi wciąż od czasu do czasu przychodzą się modlić, choć już nie tak często jak lata temu, bo teraz całe to miejsce jest opanowane przez turystów. Budynki są piękne zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Atmosfera światyni wprawiła mnie w stan wewnętrznego spokoju. Bicie serca spowolniło, cały stres odszedł – przyszło uczucie odprężenia po raz pierwszy od początku naszej podróży.

Ostatni dziedziniec, który został zniszczony we francuskim bombardowaniu a następnie odbudowany, zawierał budynki, które stanowiły centrum Cesarskiej Akademii. Teraz budynki (odbudowane po wojnie) są muzeum, w którym można zobaczyć zachowane przez wieki artefakty i przedmioty powiązane z tym miejsce, zachowane przez wieki. Na piątym dziedzińcu znajduje się również gigantyczny dzwon oraz równie wielki gong. Współcześnie są używane w trakcie oficjalnych ceremonii, które odbywają się corocznie w Văn Miếu.

Ciekawostka: to ulubione miejsce Wietnamczyków do robienia zdjęć z okazji ukończenia studiów. Głównie jesienią, studenci z całego północnego Wietnamu zjeżdżają tutaj, żeby zrobić sobie zdjęcia, bo jest to najbardziej prestiżowe miejsce żeby upamiętnić tak ważne wydarzenie jak ukończenie studiów wyższych.

Po opuszczeniu Świątyni Literatury decyduję się objąć prowadzenie w drodze powrotnej do Hoan Kiem, z pewnością, że dam radę bez spoglądania na mapę. Trudno to przyznać – ale okazało się, że nie udało mi się. Zgubiliśmy się jakieś pięć minut później, bo skręceniu w złym miejscu. I to było najlepsze co mogło się zdarzyć – nagle znaleźliśmy się z dala od głównych ulic i mieliśmy okazję zobaczyć odrobinę części miasta, która nie była przeznaczona dla turystów.

Absurdalnie wąskie uliczki, ludzie gotujący obiad (wliczając w to rzeź), kobiety zmywające naczynia, bawiące się dzieci, starcy grający w szachy. Mieszkańcy Hanoi po prostu zajmujący się tym, co zawsze robią. Co istotne, nie opuściło mnie ani na chwilę poczucie całkowitego bezpieczeństwa – Wietnamczycy zaakceptowali naszą obecność szczerymi uśmiechami i skinięciami głów. Jeśli planujesz wizytę w Hanoi albo jesteś tu właśnie teraz: nie wahaj się – zgub się w mieście. Wyłącz GPS na trzydzieści minut albo na godzinę, schowaj mapę na dnie plecaka i po prostu ruszaj. To jedyna droga by naprawdę doświadczyć tego miasta.

Po kilku kolejnych zakrętach znaleźliśmy drogę do stacji kolejowej, znajdującej się nie tak daleko od naszego hotelu i po szybkim posiłku uznaliśmy, że na dziś wystarczy, wciąż zmęczeni po locie i podróży przez tak wiele stref czasowych.

6 thoughts on “Temple of Literature – Hanoi

  1. You captured it so well. Your photos bring back so many memories and I smile. I think for the first 24 hours there I closed my eyes before crossing the streets. Mama mia. I worked out though, once you start crossing don’t stop as the bikes will go around you. Cars and buses usually stop at the lights and crossings but don’t trust them.

    Liked by 2 people

    1. We’ve just booked a two day Ha Long cruise :). About the traffic, during my first visit to Vietnam I was really scared in the beginning, but now it took me only a day or two to adapt and remember how to cross streets :).

      Like

  2. After standing in line for the mausoleum but giving up once a local told me four hours was the norm on a Sunday, I was dead tired, and could only manage the Ho Chi Minh Museum and just passing by the Ba Dinh. Temple of Literature was on top of my list as I have a special interest in education, but did not make it. I am so glad your post makes up for it! Thank you for your informative writing 🙂
    Ooh, and it seems like you’ve got the hang of Vietnam traffic already. Great! I still cringe when thinking about crossing the street. And I really hope you enjoy tour cruise! I did one too, after doubts of it being overrated, and I really enjoyed it. I will be looking forward to reading about yours! 🙂

    Liked by 2 people

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s