My Son Sanctuary – Hoi An – Part 3

My Son Sanctuary

[EN/PL] Long before our honeymoon started, we knew that we want to visit the My Son Sanctuary in the Central Vietnam. During our stay in Hoi An, we had managed to book a trip there, and we weren’t disappointed. We’d also like to tell you that we’re not huge fans of guided tours, as we tend to enjoy freedom during sightseeing and we both had bad previous experiences with such trips. Fortunately, convinced by our host in Hoi An, we signed on for a guided tour – it was very educating and really fun. I guess our guide was a comedian in his previous life :).

DSC_1419
Welcome to My Son!

History and facts on My Son Sanctuary

My Son is the Cham people holy city, located in Central Vietnam, not so far from Hoi An. If you are wondering what is it like, we could explain it to you with words of our Vietnamese guide: „Have you heard of Ankgor Wat? My Son is same, but smaller. Same, but different. Same-same, but different”. My Son Sanctuary was built and further developed for a thousand years, between 4th and 14th century A.D. Before it’s discovery in the beginning of 20th century, My Son remained hidden for centuries, as after the demise of Champa it was overrun by jungle and forgotten.

DSC_1501

French archaeologists discovered over 70 structures, most of them intact. As My Son was being uncovered, it became obvious that it was built only for religious purposes – no one was living there permanently. All the artifacts and structures found indicated, that this place was used only for important religious and state ceremonies, such as a burial of a king.

What’s even more interesting, scientists remain puzzled about the building technique used by the Cham, as there is no evidence of mortar or cement used to keep the bricks together. Two leading theories are that either a tree resin was used to connect the bricks, or that they were glued together with mortar made from the same clay the bricks were made of.

Unfortunately, the structures suffered greatly from American bombings during the Vietnam war – bomb craters can be seen everywhere around the site. Why was it bombed, you may wonder – and this question was asked by one of other tourists from our group. Our guide replied: Because Americans are CRAZY! Later on he clarified, that in fact it’s not Americans fault – during the war Viet Cong was hiding in there, so the US had no choice but to bomb the site.

DSC_1575
This temple took a direct hit with a bomb – it barely holds together // Ta świątynia została trafiona bombą – ledwo trzyma się w całości

My Son Sanctuary is a UNESCO World Heritage site since 1999, and is carefully studied and restored by scientists from Vietnam and from all over the world.

Tour to My Son

We left Hoi An at 7.30 in the morning and about two and a half hour ride we’ve arrived to My Son. We were given 20 minutes to stretch our legs a little, drink some coffee and use the toilet, and then we were handed our entry tickets. Our guide informed us, that we’re going to spend there two hours, which slighlty disappointed us, as we’re the type of tourists that like to see every little detail.

DSC_1454
Mr. Funny Guy aka our guide 🙂 // Pan Śmieszek – czyli nasz przewodnik 🙂

It was the first really hot day we had in Vietnam, and as we found out later – it wasn’t the best choice for a trip into the jungle. With 36 C temperature and over 90% humidity and no single cloud on the sky, we were sorry that we haven’t bought hats before going to My Son.

DSC_1469

Just after entering the site, an electric cart took us deeper into the jungle. The cart stopped, reaching entrance to actual My Son site – later on we had to walk. Amazed with the wild nature around us and astonished by the beautiful mountains sorrounding the valley, we walked towards the first group of monuments. Spider webs, that could be seen very often, reminded us that despite most of the trees in the vicinity of this ancient sanctuary were cut down, we’re still in the jungle.

DSC_1445

Those monuments, both those intact and those partially destroyed by the bombing during the Vietnam War, are the proof that the Champa civilization was truly advanced – all are architectural masterpieces, and the techniques used by the builders required significant engineering knowledge. Statues of Hindu deities all around this compound of temples, shrines and tombs are beautiful, yet… headless – as the French archaeologists decapitated all of the statues, to study them and later display them in Paris. Some of them are a part of a permanent exhibition in Louvre, but most of them are stored and hidden from the sight of the tourists. The Vietnamese asked the French to return the heads taken from My Son, which is now recognized as UNESCO World Heritage site. According to our guide, the French gave the most diplomatic and kind answer: „NO”.

DSC_1492

After two hours of walk and sightseeing, we were burnt by the sun, partially dehydrated (1,5 litre of water per person wasn’t enough…), bitten by mosquitoes and generally tired. But it was another highlight of our honeymoon in Vietnam and we’d definetely visit this place again. It’s really a must-see, if you’re in Central Vietnam. We were also lucky about the guide that was assigned to our trip. As he introduced himself: „I speak English very good, I’m the best guide in Vietnam!”, he wasn’t far from truth.

DSC_1587

Our trip to My Son concluded with a two hour boat cruise that took us back to Hoi An. We had a small lunch on the boat which made us really happy, with strange looks from other passangers. We ate an extra portion (not everyone likes rice with steamed vegetables – for us it was delicious!). Happy and full, we could enjoy the trip back to Hoi An and enjoy the views. That was a great day.

DSC_1550 (1)
Photobombed!

General information and tips on visiting My Son

  • Our tour, which included bus ride to My Son, a guide and a boat back to Hoi An costed us 280.000 VND (12 USD) per person
  • Entry tickets to My Son cost 150.000 VND (6,5 USD)
  • It’s safe as long as you don’t leave the path
  • Don’t forget DEET – there are lot of mosquitos
  • Bring at least 1,5 l of water per person
  • There’s a shop and a cafe on site, so you can also grab something to drink or eat

Święte Miasto My Son

[EN/PL] Na długo zanim rozpoczął się nasz miesiąc miodowy, wiedzieliśmy że chcemy odwiedzić Święte Miasto My Son w Środkowym Wietnamie. W trakcie naszego pobytu w Hoi An udało nam się wykupić odpowiednią wycieczkę i nie byliśmy rozczarowani. W tym miejscu chcielibyśmy zaznaczyć, że nie jesteśmy fanami wycieczek z przewodnikiem, bo raczej wolimy cieszyć się swobodą w trakcie zwiedzania i oboje mieliśmy wcześniej złe doświadczenia z tego typu wycieczkami. Na szczęście, przekonani przez naszego gospodarza w Hoi An, zapisaliśmy się na taką wyprawę – była bardzo pouczająca i świetnie się bawiliśmy. Zgaduję, że nasz przewodnik w poprzednim życiu był komikiem :).

Sanktuarium w My Son – historia i fakty

My Son to święte miasto Czamów, umiejscowione w Środkowym Wietnamie, niedaleko od Hoi An. Jeśli zastanawiasz się, jak wygląda, to odpowiemy słowami naszego wietnamskiego przewodnika: „Słyszeliście o Ankgor Wat? My Son jest takie samo, ale mniejsze. Takie samo, ale inne. Same-same, but different”. Sanktuarium w My Son zostało utworzone i rozbudowywane przez niemal tysiąc lat, pomiędzy czwartym a czternastym wiekiem naszej ery. Przed jego odkryciem na początku dwudziestego wieku, My Son pozostawało ukryte przez wieki, jako że po upadku Czampy zostało zarośnięte przez dżunglę i zapomniane.

Francuscy archeolodzy odkryli ponad 70 budowli, większość z nich w idealnym stanie. W trakcie odkrywania kolejnych struktur, stało się oczywiste, że zostały wybudowane wyłącznie do celów religijnych – nikt tam nigdy nie mieszkał na stałe. Wszystkie odkryte znaleziska i budowle wskazywały na to, że miejsce to było używane wyłącznie do ważnych obrzędów religijnych i państwowych – takich jak pogrzeb króla.

Co ciekawsze, naukowcy do dziś nie potrafią ustalić jaką techniką posługiwali się Czamowie wznosząc budynki, jako że brak jest śladów jakiejkolwiek zaprawy czy innego spoiwa, które utrzymywałoby cegły razem. Dwie główne teorie mówią, że do łączenia cegieł zastosowano żywicę, albo że cegły zostały połączone zaprawą wykonaną z tej samej gliny, z której wytworzono cegły.

Niestety budynki w dużym stopniu ucierpiały w trakcie amerykańskiego bombardowania w trakcie Wojny Wietnamskiej – kratery po bombach są rozproszone po całym kompleksie. Dlaczego zostały zbombardowane – możecie się zastanawiać. I to pytanie padło z ust jednego z turystów z naszej grupy. Nasz przewodnik szybko wyjaśnił: Bo Amerykanie to WARIACI! Później uściślił, że tak naprawdę nie była to wina Amerykanów – w trakcie wojny Viet Cong ukrywał się w My Son, więc Amerykanie nie mieli wyboru – musieli zbombardować kompleks.

Sanktuarium w My Son znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO od 1999 roku i jest badane i odtwarzane przez naukowców z Wietnamu i całego świata.

Wycieczka do My Son

Opuściliśmy Hoi An o 7.30 rano i około dwie i pół godziny później dotarliśmy autokarem do My Son. Dano nam dwadzieścia minut na rozprostowanie nóg, wypicie kawy i skorzystanie z toalety, a potem wręczono nam bilety wejścia. Nasz przewodnik oznajmił nam, że spędzimy tam około dwóch godzin, co nas odrobinę rozczarowało – lubimy zobaczyć każdy, najmniejszy nawet szczegół.

To był pierwszy naprawdę upalny dzień w trakcie naszego pobytu w Wietnamie. Jak dowiedzieliśmy się później – to nie był najlepszy wybór dnia na wycieczkę do dżungli. Z temperaturą 36 stopni w cieniu i wilgotnością ponad 90%, bez ani jednej chmurki na niebie, żałowaliśmy że nie kupiliśmy wcześniej kapeluszy.

Zaraz po wejściu na teren, elektryczny wózek zabrał nas w głąb dżungli. Wózek zatrzymał się po dojechaniu do wejścia na teren sanktuarium w My Son – później musieliśmy już iść. Będąc pod wrażeniem dzikiej natury dookoła nas i olśnieni pięknymi górami otaczającymi dolinę, ruszyliśmy w stronę pierwszej grupy budynków. Widoczne tu i ówdzie pajęczyny przypomniały nam, że pomimo tego, że większość drzew w pobliżu sanktuarium została wycięta, nadal znajdujemy się w dżungli.

Zarówno te budynki, które pozostały nienaruszone, jak i te zniszczone w bombardowaniu w trakcie Wojny Wietnamskiej, są dowodem na to, że cywilizacja Czampa była naprawdę zaawansowana – wszystkie są architektonicznymi dziełami sztuki, a techniki zastosowane przez budowniczych wymagały znacznej wiedzy inżynieryjnej. Posągi hinduskich bóstw rozproszone po tym kompleksie świątyń, kapliczek i krypt są piękne, lecz… pozbawione głów. Francuscy archeolodzy ścięli głowy wszystkim posągom, by je lepiej zbadać a potem wystawiać w Paryżu. Część z nich stanowi dziś element stałej wystawy w Luwrze, ale większość z nich jest zmagazynowana i ukryta przed wzrokiem turystów. Wietnamczycy poprosili Francuzów o zwrot głów zabranych z My Son, które znajduje się dziś na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Jak opowiedział nam przewodnik, Francuzi udzielili bardzo dyplomatycznej i uprzejmej odpowiedzi: „NIE”.

Po dwóch godzinach chodzenia i zwiedzania My Son, byliśmy oparzeni przez słońce, częściowo odwodnieni (1,5 litra wody na osobę to za mało…), pokąsani przez komary i zmęczeni. Był to jednak jeden z najlepszych dni naszej podróży poślubnej w Wietnamie i zdecydowanie odwiedzilibyśmy to miejsce ponownie. Jeśli kiedykolwiek zawędrujecie do Środkowego Wientamu – musicie to zobaczyć na własne oczy. Mieliśmy też szczęście do przewodnika. Kiedy się nam przedstawił na początku wycieczki, mówiąc „Ja mówię po angielsku bardzo dobry, jestem najlepszym przewodnikiem w Wietnamie!”, nie był daleki od prawdy.

Nasza wycieczka do My Son zakończyła się dwugodzinnym rejsem łodzią, która zabrała nas z powrotem do Hoi An. Na pokładzie podano skromny lunch, który nas strasznie uszczęśliwił, ku zdziwieniu innych pasażerów. Zjedliśmy nawet dodatkową porcję (a widać nie każdy lubi ryż z gotowanymi na parze warzywami – dla nas pychota!). Szczęśliwi i najedzeni, mogliśmy cieszyć się drogą powrotną do Hoi An i podziwiać widoki. To był wspaniały dzień.

7 thoughts on “My Son Sanctuary – Hoi An – Part 3

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s