Thien Mu Pagoda – Hue – Part 2

Thien Mu Pagoda Tower

Thien Mu Pagoda in Hue

[EN/PL] The day after we visited the Imperial City of Hue, we got up early in the morning, knowing that our bus back to Hoi An was going to leave the city at 1 PM. Usually we like to travel short to medium distances on foot, but as we didn’t have a lot of time, we decided to break with our tradition and go to our destination by car. After a fine breakfast on our hotel’s top floor restaurant, we asked the receptionist to call a taxi for us. Fifteen minutes later we’ve arrived to our destination – the Thien Mu Pagoda.

Thien Mu Pagoda – history and facts

What’s interesting, the Thien Mu Pagoda (Temple of the Celestial Lady) is considered by the Vietnamese as an unofficial symbol of Hue. It was built in 1601 A.D. and then further expanded over centuries. It’s most iconic part – a 21m tall tower – was built in 1844. It’s the third oldest temple we have visited so far (the oldest was the Tran Quoc Pagoda in Hanoi).

tower
Thien Mu Pagoda Tower

In the second half of the 20th century, the monks from Thien Mu supported anti-government protests in South Vietnam, as the government was discriminating the Buddhist population. Later, in the 1980s, it was also a place of many anti-communists protests. One of the monks from Thien Mu Pagoda drove an Austin car to Saigon in 1963. When he arrived to one of the main streets, he left the car and self-immolated to protest against the Diem regime. Today, this car can be seen in one of the garages in Thien Mu, and it’s considered a relic. The car is exhibited to the public view, accompanied by a sign that told us this story.

One of our readers, Len Kagami (check out his awesome blog: Len Journeys), gave us some more information about the owner of the blue car:

Len Kagami: The monk (the owner of the blue car) has been declared as Saint for several years due to his sacrifire for the Buddhism in Vietnam. If you visit Saigon, you can find his statue at the place where he set himself on fire.

car

Sightseeing

The Pagoda is divided into two parts – the first courtyard houses the seven-storey Pagoda Tower and many smaller shrines. The second is an active Buddhist monastery. There are gardens, more temples, the monks quarters. Unfortunately, some of the monuments were damaged by vandals, who seem to find it a great idea to carve their initials on a large, two hundred years old marble turtle statue. Nonetheless, the place is beautiful and we liked it more than the visit to the Imperial City. We really loved it.

It was really nice to see locals, praying at the temples, burning incense sticks to honor the ancestors. The Pagoda also seems to be a pilgrimage destination, as we had seen some organised groups, who definitely came from far and prayed together. We had no doubt we are in a holy place, so we did our best to not disturb the peace of this place.

It’s not really big, but somehow we spent there over two hours, admiring the architecture, the garden and the atmosphere of this place. As we didn’t have much time left until the departure of our bus to Hoi An, we left the temple and headed to a small marketplace located next to the temple’s entrance.

temple_outside

Boat trip!

There we bought some incense sticks, for a really fair price – as it’s obviously not something bought by tourists, compared to many souvenirs around. As we had visited a lot of temples in Vietnam, both active and not, the thing we always enjoyed was the smell of incense – so we decided to take some home. Moments after leaving the small shop, a Vietnamese lady approached us, offering to take us with her boat back to the city.

She has offered to take us back to the city centre for 300.000 VND, but as we already did some reconnaissance on the prices of such trips, we knew she was overcharging us a lot. Finally we agreed on the price of 200.000 VND (8 USD), we boarded the boat that was supposed to take us back to the vicinity of our hotel.

boat
Off we go!

As soon as we put off from the Perfume River’s coast, the lady approached us with a large selection of souvenirs. She was kind, smiling all the time, but very pushy. Obviously, she wasn’t going to leave us to appreciate the view if we don’t buy anything from her. And that’s how we got some bamboo bookmarks for our friends, 1 USD each. As soon as we bought them, this older lady offered to take a picture of us (free of charge!). Then she told the helmsman to draw up, and as soon as the boat touched the land she got off and headed back to Thien Mu, to look for more customers. We were finally free to enjoy our trip back to the city centre.

We got to our hotel just in time to grab our luggage, check out and go to the bus station. Five hours later we were back to Hoi An.

General Information and Tips on Thien Mu Pagoda:

  • The entrance is free of charge – this is an active temple, not a regular tourist attraction.
  • You should dress and behave properly. Cover your shoulders and knees, to respect this place and the monks who take care of it.
  • Remember to take of your shoes before entering buildings
  • Respect the signs places around – don’t go to the monks quarters, which are located on the west side of the Pagoda.
  • Taxi from the city centre to the Pagoda should cost up to 50.000 VND (2 USD).
  • Boat from the Pagoda to the city centre should cost up to 200.000 VND (8 USD).
  • There are cheaper boat trips, 30.000 VND (1.25 USD) per person, but the boats leave only when enough passengers gather.

Pagoda Thien Mu w Hue

[EN/PL] Dzień po naszej wizycie w Cesarskim Mieście w Hue wstaliśmy wcześnie rano, pamiętając o tym, że nasz autobus powrotny do Hoi An miał opuścić miasto 13:00. Zazwyczaj lubimy pokonywać krótkie i średnie dystanse pieszo, ale z uwagi na to, że nie mieliśmy wiele czasu, zdecydowaliśmy się uchybić naszej tradycji i udać się do celu samochodem. Po solidnym śniadaniu w ulokowanej na ostatnim piętrze hotelowej restauracji, poprosiliśmy recepcjonistkę o wezwanie dla nas taksówki. Piętnaście minut później dotarliśmy do celu – Pagody Thien Mu.

Thien Mu Pagoda Tower
Wieża Pagody Thien Mu

Pagoda Thien Mu – historia i fakty

Co ciekawe, Pagoda Thien Mu (Świątynia Niebiańskiej Pani) jest postrzegana przez Wietnamczyków jako nieoficjalny symbol Hue. Została wybudowana w 1601 roku naszej ery, a następnie rozbudowywana przez kolejne wieki. Jej najbardziej charakterystyczny element – wieża o wysokości 21 m – powstała w 1844 roku. To trzecia najstarsza świątynia w Wietnamie jaką do tej pory odwiedziliśmy (najstarsza to Pagoda Tran Quoc w Hanoi).

W drugiej połowie dwudziestego wieku mnisi z Thien Mu wspierali antyrządowe protesty w Wietnamie Południowym, z uwagi na to, że rząd dyskryminował ludność buddyjską. Później, w latach 80′, pagoda była miejscem wielu demonstracji antykomunistycznych. Jeden z mnichów z Thien Mu udał się samochodem marki Austin do Sajgonu w 1963 roku. Po przybyciu na jedną z głównych ulic miasta opuścił samochód i dokonał samospalenia w akcie protestu przeciwko reżimowi Diema. Dziś ten samochód, uważany za relikwię, można obejrzeć w jednym z garaży w Thien Mu. Samochód jest wystawiony na widok publiczny i towarzyszy mu tablica, która zdradziła nam tę historię.

car

Zwiedzanie

Pagoda jest podzielona na dwie części – na pierwszym dziedzińcu znajduje się siedmiopiętrowa wieżą świątynna oraz wiele pomniejszych kapliczek. Drugi dziedziniec to czynny klasztor buddyjski. Znajdują się tam ogrody, świątynie, kwatery mnichów. Niestety niektóre posągi zostały uszkodzone przez wandali, którym wydaj się, że to świetny pomysł by wyryć swoje inicjały na wielkim, dwustuletnim, marmurowym posągu. Niemniej, miejsce jest piękne i podobało nam się znacznie bardziej niż wizyta w Cesarskim Mieście. Naprawdę, było cudowne.


Miło było zobaczyć miejscowych, modlących się w świątyniach, palących kadzidła by oddać cześć swoim przodkom. Wygląda też na to, że Pagoda jest celem wielu pielgrzymek – widzieliśmy zorganizowane grupy, które z pewnością przybyły z daleka i wspólnie modliły się w świątyniach. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że trafiliśmy w święte miejsce i staraliśmy się nie zakłócać jego spokoju.

Pagoda nie jest duża, ale w jakiś sposób zdołaliśmy tam spędzić ponad dwie godziny – podziwiając architekturę, ogrody i atmosferę tego miejsca. Jako, że nie mieliśmy już wiele czasu do odjazdu naszego autobusy do Hoi An, opuściliśmy świątynię i udaliśmy się na niewielki ryneczek zlokalizowany niedaleko wejścia do Pagody.

temple_outside

Łódka!

Na rynku kupiliśmy trochę kadzideł za bardzo uczciwą cenę – w zestawieniu z oferowanymi pamiątkami, to nie było coś często kupowanego przez turystów. W trakcie zwiedzania wielu świątyń w Wietnamie, zarówno aktywnych jak i opuszczonych, zawsze podobał nam się zapach kadzideł – postanowiliśmy więc zabrać ich trochę do domu. Kilka chwil po opuszczeniu sklepiku podeszła do nas Wietnamka, proponując, że zabierze nas łodzią z powrotem do miasta.

Zaproponowała wycieczkę za 300.000 VND, ale wcześniej zrobiliśmy małe rozpoznanie cenowe na temat takich przepraw, więc wiedzieliśmy, że oferowana cena jest znacznie zawyżona. Po krótkich negocjacjach, ustaliliśmy cenę na 200.000 VND (ok. 40 zł) i wsiedliśmy na łódkę, która miała nas zabrać w pobliże naszego hotelu.

boat
Ruszamy!

Gdy tylko odbiliśmy od brzegu Rzeki Perfumowej, kobieta podeszła do nas z szerokim wyborem pamiątek. Była uprzejma, cały czas uśmiechnięta, ale dosyć natrętna. Wiedzieliśmy, że nie zostawi nas w spokoju i nie pozwoli na cieszenie się wycieczką, dopóki czegoś nie kupimy. I w ten sposób nabyliśmy kilka bambusowych zakładek do książek dla naszych przyjaciół, po 4 zł każda. Jak tylko dokonaliśmy zakupu, starsza pani zaproponowała, że zrobi nam zdjęcie (za darmo!). Później kazała sternikowi przybić do brzegu, i gdy tylko łódka podpłynęła do nabrzeża, ta wysiadła i udała się z powrotem do Thien Mu, na poszukiwanie kolejnych klientów. Wreszcie mogliśmy w spokoju cieszyć się przeprawą z powrotem do centrum miasta.

Dotarliśmy do hotelu w samą porę – zdążyliśmy zabrać bagaż, wymeldować się i udać na dworzec autobusowy. Pięć godzin później byliśmy z powrotem w Hoi An.

Ogólne informacje i wskazówki – Pagoda Thien Mu

  • Wejście jest bezpłatne, to czynna świątynia, a nie atrakcja turystyczna
  • Należy ubrać się i zachowywać odpowiednio. Zakryj ramiona i kolana aby uszanować to miejsce i mnichów, którzy się nim opiekują.
  • Pamiętaj, by zdejmować buty przed wejściem do każdego z budynków
  • Szanuj znaki rozmieszczone po terenie klasztoru – nie wchodź do kwater mnichów, które są umieszczone po zachodniej stronie Pagody
  • Taksówka z centrum do Pagody powinna kosztować do 50.000 VND (9 zł)
  • Łódka z Pagody do centrum powinna kosztować do 200.000 VND (40 zł)
  • Są tańsze przeprawy, po 30.000 VND (5 zł) za osobę, ale łódź odpływa dopiero, gdy zbierze się wystarczająco dużo pasażerów.

The Imperial City – Hue – Part 1

The Imperial City in Hue

From Hoi An to Hue

[EN/PL] During our stay in the Central Vietnam we knew that we just can’t miss a visit to Hue. As it’s 130 km North-West of Hoi An, we booked bus tickets, which costed us just 8 USD per person. The trip was very comfortable, as it was a “sleeping” bus – with cosy beds instead of regular seats. As we had time only to spend there one night, we had booked a hotel close to the city centre.

spimy

We left Hoi An at 8 AM and arrived to Hue around noon, with just one 20 minute break during the trip. The bus stopped by a roadside bar. As we stretched our legs, a Vietnamese guy, apparently living in a small town nearby, approached us and asked where were we from. He was more than happy, when he heard we’re from Ba Lan (Vietnamese for Poland). As he explained, he’s collecting coins and notes from all over the world. As a proof, he has shown us his impressive collection. We just couldn’t refuse and before entering the bus again, we handed him some Polish coins and one note.

kasaaa2

After checking in our hotel and leaving the luggage in our room, we spent a moment admiring a wonderful view from our 8th floor balcony. We could see the Perfume River and the Citadel. As the Imperial City is closing at 5.30 PM, we had still plenty of time to get there.

0

Museum of Royal Antiquities

Instead of choosing the easiest route to the Imperial City (by the river), we went into the Citadel to walk around a bit. There we accidentally spotted a museum, where all the most important and beautiful artifacts from the Imperial City are stored, conserved and exhibited.

Inside, you can see many masterfully crafted items, used by the royalty across the ages. Magnificient furniture, encrusted with mother of pearl and gold, works of art, royal clothing and much more. It’s all there, displayed in a hundreds year old building. It was definitely worth a visit, as it gave as a glimpse of the everyday life of the Vietnamese emperors and their entourage.

10
Museum of Royal Antiquities in Hue Citadel

The Imperial City

The Imperial City, with its impressive walls and towers could be spotted from the museum’s exit. Its construction finished in 1362 A.D. and it took more than two hundred years to complete it. Despite the destruction of many buildings inside during the Tet Offensive, it looks well conserved and prepared for visitors from all over the world.

With no queue at all, we got our entry tickets and entered the Imperial City. What we had seen and read on the Internet hasn’t prepared us for the first impression. It was really huge. Large, open spaces with lots of well maintained trees, bushed and grass. Ponds inhabited by golden carps. Courtyards big enough for ceremonies involving hundres if not thousands people.

4

The first building every tourist enters is the Hall of Supreme Harmony, which was a throne room in which the Emperor received official visitors and gave royal audiences. Every little thing in this hall was made to remind the visitors of the power and significance of the Emperor. The entrance, numerous columns and the throne itself, all gilded and crafted by true artists, gave us an idea of how important this place was – the centre of power of the Vietnamese Empire. Then we left the throne room to explore the rest of the Imperial City.

5
The Hall of Supreme Harmony interior – unfortunately that’s the best picture we got 😦 // Sala Najwyższej Harmonii – niestety to najlepsze zdjęcie, jakie mamy

There are dozens of buildings – royal quarters, temples, administrative buildings, the library and many others. While walking around, with every building we visited we got more disappointed. It all felt so empty and… dead? That’s probably not true, but we had an impression that at least half of the buildings were either closed or even worse – turned into cheap tourist attractions and souvenir shops. If you’d like to seat on a plastic replica of the imperial throne, dressed up as the ruler of Vietnam – this is the place. With additional fee you can even get a picture with “servants” bowing to you.

15

17

We visited every single buildings, courtyard and garden that was accessible for tourists (which took us around 3 hours), and what we really liked were the throne room, the temples and the gardens in the north-east corner of the site. We were really lucky that we went to the museum first, as without going there, we would have no clue of how the life looked there in the previous centuries.

12

3
Fish food for 5.000 VND (0.25 USD)? How cool is that? 🙂 // Karma dla rybek za 5.000 VND (90 groszy)? Super, co? 🙂

I guess maybe we didn’t like it that much because of our expecations. It was a lesson for us to avoid reading hyped and ecstatic blog posts or travel guide entries on what we’re going to see soon.

Overall it was a nice trip and we are both really happy we had an opportunity to see it with our own eyes, as no picture can really give you the idea of how impressive this site is.

General information and tips on the Imperial City:

  • the entrance tickets cost 150.000 VND each (7 USD)
  • you will need at least 3 hours to see everything within the Imperial City and the museum
  • opening hours are 8 AM – 5.30 PM
  • there are shops and cafes in the Imperial City, so you can grab something to drink and to eat there
  • consider visiting the Museum of Royal Antiquities first
18
One of the many temples in the Imperial City // Jedna z wielu świątyń w Cesarskim Mieście

Cesarskie Miasto w Hue

[EN/PL] W trakcie naszego pobytu w Środkowym Wietnamie, wiedzieliśmy, że nie możemy pominąć wizyty w Hue. Miasto znajduje się 130 km na północny zachód od Hoi An, więc zdecydowaliśmy się pojechać autobusem (40 zł za osobę). Podróż była bardzo wygodna, bo trafiliśmy na autobus „do spania” – z wygodnymi łóżkami zamiast tradycyjnych siedzeń. Nasz terminarz pozwalał nam spędzić w Hue tylko jedną noc, więc zarezerwowaliśmy pokój w hotelu w pobliżu centrum miasta.

Z Hoi An do Hue

Opuściliśmy Hoi An o 8 rano i przybyliśmy do Hue około południa, z zaledwie jedną, dwudziestominutową przerwą w trakcie podróży. Autokar zatrzymał się na parkingu przydrożnego baru. Kiedy rozprostowywaliśmy nogi, podszedł do nas Wietnamczyk, najwyraźniej mieszkający w pobliskim miasteczku. Zapytał skąd jesteśmy i był niezwykle szczęśliwy, gdy usłyszał, że przyjechaliśmy z Ba Lan (Polska po Wietnamsku). Wyjaśnił nam, że kolekcjonuje monety i banknoty z całego świata. Jako dowód, zaprezentował nam swoją imponującą kolekcję. Nie potrafiliśmy mu odmówić i przed ruszeniem w dalszą drogę wręczyliśmy mu trochę polskich monet i jeden banknot.

Po zameldowaniu się w hotelu i pozostawieniu bagażu w pokoju, poświęciliśmy chwilę na podziwianie widoku z naszego balkonu na ósmym piętrze hotelu. Wyraźnie widzieliśmy Perfumową Rzekę i Cytadelę. Jako, że Cesarskie Miasto jest zamykane o 17:30, wciąż mieliśmy mnóstwo czasu by tam dotrzeć.

Muzeum Cesarskich Antyków

Zamiast udać się najprostszą drogą do Cesarskiego Miasta (wzdłuż rzeki), wybraliśmy się w głąb cytadeli by trochę pospacerować. Przypadkiem natrafiliśmy na muzeum, gdzie wszystkie najważniejsze i najpiękniejsze artefakty z Cesarskiego Miasta są przechowywane, konserwowane i wystawiane dla zwiedzających.

Wewnątrz znajduje się wiele mistrzowsko wykonanych przedmiotów, używanych przez wietnamską arystokrację na przestrzeni wieków. Imponujące meble, zdobione masą perłową i złotem, dzieła sztuki, królewska odzież i wiele więcej. Znajduje się tam wszystko, wystawione w gablotach w liczącym setki lat budynku. Zdecydowanie warto było tam zajrzeć, bo dało nam to pogląd na codzienne życie wietnamskich cesarzy i ich świty.

Cesarskie Miasto

Cesarskie Miasto, ze swoimi ogromnymi murami i wieżami dało się dostrzec z wyjścia z muzeum. Jego budowa zakończyła się w 1362 roku naszej ery i trwała ponad dwieście lat. Pomimo zniszczenia wielu budynków w trakcie Ofensywy Tet, wygląda na zadbane i przygotowane na przyjmowanie turystów z całego świata.

Bez żadnej kolejki kupiliśmy bilety i wkroczyliśmy do Cesarskiego Miasta. To, co przeczytaliśmy i widzieliśmy w Internecie, nie przygotowało nas na pierwsze wrażenie. Miasto jest ogromne. Duże, otwarte przestrzenie z mnóstwem zadbanych drzew, krzewów i trawników. Stawy zamieszkane przez złote karpie. Dziedzińce wystarczająco duże, by organizować na nich uroczystości dla setek, jeśli nie dla tysięcy ludzi.

Pierwszym budynkiem, który odwiedza każdy turysta jest Sala Najwyższej Harmonii, która była salą tronową, w której cesarz przyjmował oficjalne wizyty i udzielał audiencji. Każdy, najmniejszy nawet detal w tej sali został stworzony by przypominać gościom o potędze i znaczeniu cesarza. Samo wejście, liczne kolumny, tron – wszystkie pozłacane i wykonane przez prawdziwych artystów uświadomiło nam, jak ważne było to miejsce. Główny ośrodek władzy Cesarstwa Wietnamskiego. Następnie opuściliśmy salę tronową by zwiedzić resztę Cesarskiego Miasta.

Znajdują się tam dziesiątki budynków – prywatne pomieszczenia cesarzy i ich małżonek, świątynie, budynki administracyjne, biblioteka i wiele innych. Każdy kolejny budynek, który odwiedziliśmy, potęgował nasze uczucie rozczarowania. Wszystko wydawało się takie puste i… martwe? To prawdopodobnie przesada, ale odnieśliśmy wrażenie, że przynajmniej połowa budynków była zamknięta, albo nawet gorzej – zmieniona w tanie turystyczne atrakcje i sklepy z pamiątkami. Jeśli masz ochotę zasiąść na plastikowym tronie, przebrany za władcę Wietnamu – dobrze trafiłeś. Za dodatkową opłatą możesz nawet zrobić sobie zdjęcie z kłaniającymi Ci się „sługami”.

Zwiedziliśmy dosłownie każdy budynek, dziedziniec i ogród dostępny dla turystów (co zajęło nam około 3 godziny), a to co naprawdę nam się spodobało to sala tronowa, świątynie oraz ogrody w północno-wschodnim rogu miasta. Poszczęściło nam się, że najpierw trafiliśmy do muzeum, bo bez tego nie mielibyśmy pojęcia jak wyglądało tam życie w ubiegłych wiekach.

Być może nie podobało nam się aż tak bardzo ze względu na nasze wygórowane oczekiwania. To była dla nas lekcja, by unikać czytania pełnych zachwytu blogów albo przewodników na temat tego, co mamy wkrótce zobaczyć.

Podsumowując, to była miła wycieczka i oboje naprawdę się cieszymy, że mogliśmy zobaczyć Cesarskie Miasto na własne oczy, bo żadne zdjęcie nie potrafi oddać tego, jak imponujące i piękne jest to miejsce.

Ogólne informacje i wskazówki – Cesarskie Miasto w Hue

  • bilet kosztuje 150.000 VND (ok. 30 zł)
  • potrzeba co najmniej trzech godzin aby zobaczyć wszystko w granicach Cesarskiego Miasta i w muzeum
  • godziny otwarcia: 8:00-17:30
  • na terenie Cesarskiego Miasta jest wiele sklepików i kawiarenek, więc można na miejscu kupić coś do picia i do jedzenia
  • rozważ, czy nie lepiej najpierw odwiedzić muzeum